<title_newspaper="Przyjaciółka">
<title_article="O zamorskim kraju">
<author_1="Franciszek Gęborys">
<language="pl">
<style="press">
<year="1951">
<month="5">
<date="1951-05-13">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Są u nas jeszcze ludzie którzy nie wierzą w to, co podaje radio, pisze prasa. Otrzymuję listy od kolegi z Argentyny, Pragnąłbym, żeby te wiadomości z listów nie tylko były dla mnie lekarstwem, lecz także dla tych którzy jeszcze dzisiaj mają jakiekolwiek wątpliwości. Wobec tego, prosiłbym bardzo, ażeby redakcja „Przyjaciółki" zamieściła treść ostatniego listu na łamach swego tygodnika. Słowa tego listu podaję dosłownie. Oto one: „Kochany Franciszku! Przepraszam Cię bardzo, że dłuższy czas nie pisałem do Ciebie. Ponieważ sytuacja materialna się u nas zmieniła, byłem tak niezadowolony z życia i ze wszystkiego, że nawet nie miałem chęci pisać listów. Powodów do tej niechęci jest dużo, a w pierwszym rzędzie przyczyny są następujące: Otóż fabryka, w której pracowałem ja i moja żona przez kilka lat, została obecnie zlikwidowana i przeszło 3.000 robotników zostało na ulicy bez pracy. Nie znaczy to, że fabryka zbankrutowała — tylko kapitaliści zrobili wielki majątek to już niekoniecznie dbają o to żeby fabryka była w ruchu, bo oni i tak biorą za postój odszkodowanie. A to, że tysiące ludzi zostało bez pracy i chleba, nikogo nic nie obchodzi. Tutaj człowiek po czterdziestu latach już jest bezwartościowy, a ja już będę liczył 8 marca 45 lat i przez to trudno mi znaleźć jakąkolwiek pracę. Chciałem wracać do kraju, ale tu lepiej o tym nie wspominać. Widoków na przyszłość przy takiej strukturze nie ma żadnych. Ceny stale zwyżkują na wszystko, a wynagrodzenie bez zmian. Uciułane moje oszczędności rozeszły się gdy byłem bez pracy, a w dodatku przy dzisiejszych zarobkach trudno utrzymać się, a o oszczędnościach teraz mowy nie ma.
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
